JAK U LICHA ZMIENIAĆ TE NAWYKI?!

Ile razy rzucałeś już słodycze, wino czy palenie?

Jak wiele masz za sobą niedokończonych postanowień, nieużywanych ubrań sportowych?

 

Czy jest jakaś „recepta”, na realizację zmian?

Pamiętasz SAVERS z poprzedniego artykułu – wprowadzenie w życie tego programu, to dokładnie wyrobienie nowego nawyku!

 

Hal Elrod jak zwykle, ma dla Ciebie odpowiedź. Książka jest dość poradnikowo napisana, ALE ujęły mnie w niej dwie rzeczy:

  1. Autor bezkompromisowo wierzy w skuteczność przedstawionej metody – jest prosta, konkretna, dostępna od zaraz, dla każdego, i NIC nie kosztuje.
  2. Tysiące osób, które są dowodem na to, że poranne wstawanie DZIAŁA i pozwala odnosić sukcesy w różnych dziedzinach.

Od razu możesz przetestować wprowadzanie nowych nawyków w życie. Jak na tacy masz podane co zrobić.

 

Większość naszych zachowań to kwestia nawyków. Automatycznych reakcji, które stały się nimi dzięki dużej ilości powtórzeń. Schematy te ułatwiają codzienne funkcjonowanie – zwariowalibyśmy, codziennie od nowa analizując każdą czynność do wykonania.

Cała sztuczka polega na tym, że wiele z tych reakcji nauczyliśmy się w nieświadomy sposób.

Bo wszyscy tak robią, bo rodzice tak nam przekazali, bo są to pewne kulturowe wzorce…

Wszystko byłoby super, gdyby były one dla nas wyłącznie korzystne. Co oczywiście tak nie działa. Niektóre z nich potrzebujemy po prostu zmienić, a na ich miejsce zaprosić nowe, wspierające nasze dążenia.

 

Jak się do tego zabrać, i jak wprowadzić zmiany skutecznie?

Autor proponuje 30 dniową strategię. Dajmy mu szansę, ponieważ strategia zapewnia przewidywalność – wiesz jakie wyzwania emocjonalne i psychiczne są przed tobą. Jakie przeszkody napotkasz i jak się przygotować do ich pokonania, by się nie poddać.

Etap przygotowania.

Podejmujesz decyzję w oparciu o to co chcesz mieć nowego w swoim życiu (np., nawyk dobrego odżywiania), lub coś Ci nie służy (np. palenie) i chcesz tego zaprzestać. Masz motywację – ta zmiana ma dla Ciebie znaczenie. Dzisiaj zaczynasz.

Ja zaczęłam bieganie.

 

FAZA 1.

1-10 dzień- przykrość

Początkowa ekscytacja – podjąłeś decyzję. Bardzo szybko jednak zaczynasz sprzeciwiać się zmianie. Twój umysł „nienawidzi tego”. Ciało stawia opór, źle się czujesz, narzekasz, użalasz się. Napracujesz się, by zatrzymać się w momencie, w którym zwykle reagowałeś bez namysłu.

To 10 dni. Jesteś przygotowany że będzie pod górkę, ze będzie cię kusić żeby się poddać. Myśli – to bez sensu, po co tak się męczę – to normalność na tym etapie. Ty jednak wiesz, że ten etap minie. Jeśli korzyści ze zmiany są dla ciebie istotne, przezwyciężysz trudności.

 

Ta faza była u mnie bardziej rozciągnięta w czasie, ponieważ biegam raz w tygodniu. Rzeczywiście na początku było ciężko. Kolejne kroki od drzewa do drzewa, od zakrętu do zakrętu, a na liczniku ciągle bardzo mało metrów. Startowałam i czułam się fatalnie – zadyszka, zmęczenie. Po kilku treningach, zorientowałam się, że w poniedziałek już czekam na popołudniowy trening. Nadal byłam zmęczona, ale byłam naprawdę zadowolona biegnąc.

 

FAZA 2

11-20 dzień – niewygoda

Po pierwszych 10 dniach, zyskujesz już większą pewność siebie w związku z nowym nawykiem. Dalej będziesz podatny na pokusy, możesz mieć różne wpadki. Ale zaangażowanie i samodyscyplina, choć trochę niewygodne, będą prowadzić cię przez ten etap. Tu na scenę wchodzi upór.

 

Tu zauważyłam też skutki uboczne – czas biegu, to czas tylko dla mnie – nie robię wtedy nic innego! To także mój sposób na medytację i wyciszenie myśli. Gdy biegnę, często w mojej głowie pojawiają się dobre pomysły, gotowe rozwiązania. Jeśli chodzi o pułapki, to zimno i deszcz próbowały zniechęcić mnie do działania, ale byłam twarda!

 

FAZA 3

21-30 dzień – radość

Już WIESZ, że potrafisz. Odczuwasz radość i dumę. Łatwiej Ci wybrać nową reakcję, choć wciąż wymaga to uwagi, dopiero staje się automatyczne.

Teraz czeka Cię  bardzo ważna część – utrwalenie nawyku/zmiany.

Na tym etapie nowy nawyk zaczynasz integrować i włączać do swojej tożsamości – np. zaczynasz mówić o sobie – już nie palę, nie jem słodyczy, regularnie ćwiczę.

Zmiana ta przynosi ci namacalne korzyści. Ale, wiesz też, jaki błąd może być teraz zgubny- jeśli teraz sobie odpuścisz, skusi cię przerwa, wtedy całą robotę trafi szlag. A najbardziej bolesne i trudne do zmiany będzie przekonanie które się wtedy pojawi – że poniosłeś porażkę, ze się do tego nie nadajesz, że nie potrafisz nic zmienić. Więc nie rób sobie tego, proszę.

 

Na tym etapie pojawił się taki tydzień, w którym nie byłam na treningu. Świadomie wybrałam inne zajęcia, ważniejsze dla mnie. Największym wyzwaniem okazało się opanowanie moich myśli w tym tygodniu. W pierwszym odruchu chciałam surowo się ocenić i skrytykować. Wizja, że zaprzepaściłam całą pracę próbowała mnie przekonać, ale nie dałam się. W kolejnym tygodniu po prostu poszłam biegać.

 

Być może nie czujesz się gotowa_y na zmiany. Nic nie szkodzi, bo to nie kwestia gotowości.

Pierwszy krok to marzenie. Drugi decyzja. Reszta dzieje się w działaniu.

 

O jakiej zmianie marzysz?
Co chcesz wdrożyć w życie? Co dobrego chcesz dla siebie zrobić?

Jestem, by Tobie towarzyszyć.

 

A tutaj coś niecoś o pułapkach!

 

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *